Czy specjalne potrzeby edukacyjne są nadmiernie diagnozowane?

Ojciec pomaga synowi w pracy domowej. Obaj siedzą przy biurku w jasnym pokoju o białych ścianach. Na pierwszym planie leżące na biurku książki i pomoce do nauki.

Źródło zdjęcia, SbytovaMN/Getty Images

    • Autor, BBC Monitoring
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Nauczyciel w Anglii stracił pracę po tym, jak twierdził, że trudności w uczeniu się są wykorzystywane jako wymówka dla złego zachowania.

Paul Sheward powiedział przed sądem: „Wydaje się, że nie ma już czegoś takiego jak 'niegrzeczne' dzieci".

Liczba dzieci, u których zdiagnozowano specjalne potrzeby edukacyjne (SPE), wzrosła w Polsce o ponad 150% w ciągu ostatniej dekady. Stosowanie leków na ADHD rośnie w całej Europie.

Według ekspertów to w dużej mierze skutek większej świadomości i lepszego dostępu do leczenia.

Jednak niektórzy lekarze ostrzegają, że diagnoza ta może być stawiana dzieciom „zbyt łatwo" - na podstawie zachowań, które w przeszłości uznano by za normalne.

Niektórzy krytykują też „lukratywny przemysł" zbudowany wokół trudności w uczeniu się – od prywatnych klinik i specjalistycznych szkół po świadczenia socjalne dla rodzin, które mogą mieć finansową motywację do ubiegania się o diagnozę.

Według innych ekspertów twierdzenia, że takie zaburzenia są „nadmiernie diagnozowane", wprowadzają w błąd i odwracają uwagę od realnego problemu, jakim jest według nich wciąż niedostateczny dostęp do leczenia.

„Wymyślona diagnoza"?

Paul Sheward, asystent nauczyciela w szkole w Buckinghamshire, stracił stanowisko po opublikowaniu w 2023 roku serii wpisów na Facebooku.

Twierdził w nich, że do usprawiedliwiania złego zachowania dzieci rutynowo wykorzystuje się „wymyślone diagnozy" – jak informuje brytyjski dziennik The Telegraph.

Anonimowa osoba zwróciła uwagę na posty władzom szkoły, które uznały Shewarda winnym naruszenia szkolnego kodeksu postępowania.

Sheward złożył rezygnację w listopadzie 2023 roku. Pozwał też szkołę za dyskryminację ze względu na przekonania oraz za niesprawiedliwe zwolnienie. Przegrał obie sprawy.

Przed sądem stwierdził, że specjalne potrzeby edukacyjne (SPE) są „rutynowo wykorzystywane do usprawiedliwiania gwałtownych wybuchów".

„Wydaje się, że nie ma już czegoś takiego jak 'niegrzeczne' dzieci. Zawsze jest jakieś głębsze wyjaśnienie," powiedział.

„Nie wierzę, że tak jest. Uważam, że niektóre dzieci po prostu źle się zachowują. Nie ma tu żadnych ukrytych problemów. To wyłącznie kwestia tego, jak zostały wychowane."

Uczeń szkoły podstawowej w brytyjskiej miejscowości Hexham prezentuje przed klasą. Na pierwszym planie inni uczniowie siedzący w ławkach i podnoszący ręce w górę. Uczniowie mają na sobie mundurki: czerwone bluzy i czarne spodnie. Na dalszym planie stoi dwójka nauczycieli: mężczyzna w bordowym swetrze i kobieta w białym swetrze i czarnych spodniach.

Źródło zdjęcia, SolStock/Getty Images

Podpis zdjęcia, Ankieta, o której pisze brytyjski The Times, wskazuje na przekonanie lekarzy rodzinnych, że diagnozy ADHD i autyzmu są stawiane „zbyt łatwo"

Czy diagnozy są stawiane zbyt łatwo?

The Telegraph chwali Shewarda za rozpoczęcie dyskusji, która jest „zbyt ważna, by ją wyciszać".

„Ludzie od lat dyskutują o tym przy stole, ale nikt nie chce poruszać tematu publicznie," pisze gazeta.

Przypomina, że nawet były brytyjski premier Rishi Sunak ostrzegał przed „kulturą zwolnień lekarskich" i „nadmierną medykalizacją codziennych wyzwań".

The Telegraph wskazuje, że „dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie". Niektóre dzieci ze specjalnymi potrzebami faktycznie mogą potrzebować łagodniejszych, zindywidualizowanych metod wsparcia, podczas gdy inne niesforne maluchy mogłyby świetnie funkcjonować przy odrobinie dyscypliny.

Ankieta cytowana przez inny brytyjski dziennik, The Times, wskazuje na przekonanie lekarzy rodzinnych, że diagnozy ADHD i autyzmu są stawiane „zbyt łatwo" - także u tych dzieci, które mają po prostu problemy z zachowaniem.

Ankietę przeprowadzono wśród 1000 brytyjskich lekarzy rodzinnych. 75% respondentów zgodziło się z twierdzeniem, że „kliniczne kryteria diagnozowania autyzmu lub ADHD rozszerzyły się i obejmują zachowania, które wcześniej uznawano za mieszczące się w normie".

Ponad połowa ankietowanych (57%) uważa też, że niektórzy rodzice mają finansową motywację do ubiegania się diagnozę. Liczba wniosków o zasiłek dla dzieci niepełnosprawnych w Wielkiej Brytanii podwoiła się w latach 2016–2025.

Zgadza się z nimi dr Sanjiv Nichani, konsultant pediatra z Leicester. „Traktujemy zbyt wiele dzieci jako przypadki medyczne, zamiast udzielać im odpowiedniego wsparcia umożliwiającego rozwój," przekonuje.

Rachel Helen Maclean, członkini Izby Lordów z ramienia Partii Konserwatywnej, krytykuje też „lukratywny przemysł" związany ze specjalnymi potrzebami - w tym prywatne kliniki diagnostyczne, wyspecjalizowane szkoły i kancelarie prawne zajmujące się odwołaniami.

„Zachęty zmierzają w jednym kierunku: więcej diagnoz, więcej [spersonalizowanych] planów, więcej skierowań. Moim zdaniem nic z tego nie leży w najlepszym interesie dzieci," mówi.

Niektóre organizacje non-profit kwestionują ten pogląd. Przekonują, że uzyskanie diagnozy wciąż jest skomplikowane, a wychowywanie dziecka ze specjalnymi potrzebami wiąże się z szeregiem ukrytych kosztów.

Dr Judith Brown, ekspertka ds. autyzmu, ostrzega przed „mylącymi i szkodliwymi narracjami na temat autyzmu - w tym fałszywym twierdzeniem, że jest »nadmiernie diagnozowany«".

Rośnie stosowanie leków na ADHD

Czasopisma wystawione na sprzedaż w sklepie w Bristolu obiecują porady na temat ADHD, OCD i stanów lękowych. 15 marca 2026 roku.

Źródło zdjęcia, Kontributor/Getty Images

Podpis zdjęcia, Rośnie świadomość na temat ADHD, ale pozostają pytania o długoterminowe schematy leczenia

W Polsce liczba osób leczonych z powodu ADHD wzrosła z około 32 000 w 2010 r. do 64 000 w 2024 r.. Pisze o tym specjalistyczny serwis Rynek Zdrowia, powołując się na dane NFZ.

Liczba dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi (SPE) wzrosła w ciągu ostatniej dekady o 156% do około 385 tys. - zgodnie z danymi Ministerstwa Edukacji przytaczanymi przez Portal Samorządowy.

Podobna tendencja obserwowana jest w całej Europie. Brytyjski dziennik The Guardian informował w styczniu o wyraźnym wzroście stosowania leków na ADHD w latach 2010–2023. Odnotowano je w Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemczech, Holandii i Hiszpanii.

W Wielkiej Brytanii wzrosło ono ponad trzykrotnie, a w Holandii ponad dwukrotnie.

„Wyniki te prawdopodobnie odzwierciedlają rosnącą świadomość i częstsze diagnozowanie ADHD u dorosłych. Jednak rodzą też ważne pytania o długoterminowe schematy leczenia i w zakresie opieki," mówi Xintong Li z University of Oxford, główna autorka badania cytowanego w The Guardian.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagórska i Joanna Kozłowska