Biały Dom broni nowej rzeczniczki po pytaniach o jej kwalifikacje prawnicze

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Sareen Habeshian
- Data publikacji
- Czas czytania: 2 min
Biały Dom broni swojej nowej rzeczniczki, Katie Zacharii, po pytaniach o jej kwalifikacje prawnicze.
Gdy prezydent Donald Trump ogłosił w zeszłym tygodniu nominację nowej sekretarz prasowej, opisał ją jako adwokatkę. Sama Zacharia również określała się jako prawniczka.
Jednak gdy we wtorek reporter zapytał ją, w którym stanie zdała egzamin adwokacki wymagany do wykonywania zawodu prawnika w USA, odpowiedziała: „Kiedy przeprowadziłam się do Chin”.
Wygląda na to, że nie jest zarejestrowana jako licencjonowana adwokatka w żadnym ze stanów, w których mieszkała.
Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu, Steven Cheung, powiedział, że Zacharia ma „wyjątkowe kwalifikacje i bystrość umysłu [potrzebne], by pomagać w informowaniu Amerykanów”.
Zacharia oświadczyła w tym tygodniu: „Zajmowałam się prawem transakcji międzynarodowych, mając wszelkie niezbędne do tego kwalifikacje”.
Amerykańska organizacja monitorująca działania osób publicznych, Campaign for Accountability, złożyła w środę skargę do izby adwokackiej Kalifornii. Domaga się dochodzenia, które ustaliłoby, czy Zacharia „wielokrotnie podawała się publicznie za uprawnioną do wykonywania zawodu prawnika, nie mając ku temu licencji, co w świetle kalifornijskiego prawa stanowi przestępstwo”.
Zacharia, 42-letnia strateżka polityczna, ukończyła w 2011 roku studia prawnicze na Pepperdine University w Kalifornii. Uczelnia potwierdziła wydanie jej dyplomu.
Jednak ukończenie studiów nie jest w USA równoznaczne z uzyskaniem licencji koniecznej do wykonywania zawodu prawnika.
Nowa rzeczniczka Białego Domu powiedziała w środę dziennikowi New York Times, że gdy po raz pierwszy pojawiła się w wiadomościach telewizyjnych, zapytała władze uczelni, jak powinna się przedstawiać.
Twierdziła, że rektor uniwersytetu radził jej, by nazywała się prawniczką, ale nie adwokatką.
Zacharia stwierdziła też w rozmowie z gazetą, że przesłyszała się, gdy reporter pytał ją o egzamin adwokacki. Mówiła, że wskutek hałasu myślała, że pytanie dotyczy tego, co robiła po studiach prawniczych.
Jak donosi Wall Street Journal, Zacharia podeszła do egzaminu adwokackiego w Kalifornii po ukończeniu studiów, ale go nie zdała. Kalifornijski egzamin jest powszechnie uważany za jeden z najtrudniejszych w USA.
Według anonimowego źródła cytowanego przez Wall Street Journal Zacharia przystąpiła do egzaminu mniej więcej w tym samym czasie, gdy planowała ślub i przeprowadzkę do Chin z przyszłym mężem, który dostał pracę w amerykańskiej firmie private equity w Pekinie.
Zacharia twierdziła, że podczas pobytu w chińskiej stolicy zajmowała się „prawem transakcji międzynarodowych”.
Na jej profilu w serwisie LinkedIn można przeczytać, że w latach 2011–2013 była zatrudniona w kancelarii prawnej Zhong Lun w Pekinie.
W Chinach jedynie obywatele mogą uzyskać licencję na wykonywanie zawodu prawnika - choć obcokrajowcy mogą pracować w kancelariach na innych stanowiskach.
W lutym ubiegłego roku Zacharia powiedziała w konserwatywnym programie radiowym The Clay Travis and Buck Sexton Show, że podczas pobytu w Chinach doradzała Międzynarodowej Korporacji Finansowej (IFC) i Bankowi Światowemu.
BBC zwróciło się z prośbą o komentarz do obu organizacji, a także do kancelarii Zhong Lun.
Grupa Banku Światowego korzysta czasem z usług zewnętrznych kancelarii prawnych. To kancelarie decydują, którzy z ich pracowników będą zajmować się poszczególnymi zadaniami.
Jak wynika z jej profilu na LinkedIn, Zacharia pełniła też funkcję głównej doradczyni prawnej w Fix California - konserwatywnej organizacji non-profit założonej przez sojusznika Trumpa, Rica Grenella.
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.
Edycja: Joanna Kozłowska








