Jak nie przeoczyć u dzieci objawów raka?

Kilkunastoletnia Amelia - dziewczynka o długich, prostych jasnobrązowych włosach zaczesanych za uszy - siedzi w szpitalnym oknie podłączona do kroplówki. Na kolanach trzyma pluszowego misia. Odwraca wzrok od aparatu i patrzy w okno.
Podpis zdjęcia, Amelia Carroll miała 13 lat, gdy zdiagnozowano u niej ostrą białaczkę szpikową
    • Autor, Camilla Horrox
    • Stanowisko, Reporterka ds. zdrowia
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Wczesne objawy raka u najmłodszych są często nieoczywiste. Zmęczenie, blada cera i trudne do wytłumaczenia siniaki to tylko niektóre z sygnałów, na które warto uważać.

Choć rak pozostaje rzadką chorobą, w Wielkiej Brytanii jest główną przyczyną zgonów dzieci poniżej 15. roku życia. Mniej niż jedna trzecia brytyjskich rodziców jest przekonana, że potrafi rozpoznać objawy.

W Polsce - według danych Krajowego Rejestru Nowotworów - raka rozpoznaje się każdego roku u około 1,1 tys. do 1,2 tys. dzieci w wieku do 18 lat.

W Wielkiej Brytanii każdego roku diagnozowanych jest około 1,9 tys. dzieci w wieku do 14 lat i około 2,3 tys. młodych osób w wieku 15-24 lat. Informuje o tym Cancer Research UK, organizacja non-profit finansująca badania nad rakiem.

Trzynastoletnia Amelia Carroll, której choroba jest dziś w remisji, usłyszała w zeszłym roku diagnozę ostrej białaczki szpikowej (AML).

Matka Amelii Gemma mówi, że pierwsze objawy były łatwe do przeoczenia.

Wspomina, że nawet lekki wysiłek fizyczny wywoływał u dziewczynki zmęczenie i zadyszkę. Początkowo myślała, że Amelia jest mało wysportowana lub potrzebuje odpoczynku po lekcjach.

Jednak gdy na ciele jej córki zaczęły pojawiać się siniaki, Gemma zorientowała się, że coś jest nie tak. Niespełna 10 dni później u Amelii zdiagnozowano białaczkę.

Na te objawy warto uważać

Onkolog dziecięcy prof. Bob Phillips mówi, że rodzice powinni zwracać szczególną uwagę na objawy występujące razem - zwłaszcza, jeśli utrzymują się lub nasilają.

Warto zgłosić się do lekarza, jeśli dziecko:

  • Jest wyjątkowo zmęczone
  • Ma bardzo bladą cerę
  • Ma na ciele siniaki, których pochodzenia nie da się wyjaśnić
  • Ma na ciele guzki, grudki lub wybrzuszenia, które rosną lub nie znikają i stają się z czasem coraz większe

U dzieci rak rozwija się znacznie szybciej niż u dorosłych, głównie ze względu na ich rosnący organizm.

Prof. Phillips - ekspert brytyjskiego Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci i Młodzieży Chorej na Raka (Children and Young People's Cancer Association) - zwraca uwagę na zalecenia kampanii mającej ułatwić chorym w Wielkiej Brytanii jak najwcześniejsze uzyskanie diagnozy.

Kampania wzywa pracowników służby zdrowia, by kierowali dzieci do lekarzy-specjalistów w następujących przypadkach:

  • Jeśli u dziecka utrzymują się trzy z powyższych objawów
  • Jeśli dziecko trzy razy odwiedziło w związku z objawami lekarza pierwszego kontaktu
  • Jeśli niewyjaśnione objawy utrzymują się przez trzy tygodnie.
Nogi młodej dziewczynki leżącej na kremowym kocu. Na piszczelach widoczne są liczne czerwone siniaki.
Podpis zdjęcia, Mama Amelii zaniepokoiła się, gdy na nogach dziewczynki pojawiły się czerwone siniaki

Jak mówi Gemma, walka Amelii z nowotworem zaczęła się od pojedynczego czerwonego siniaka, który pojawił się bez wyraźnej przyczyny.

Trzy dni później bolące, wypukłe siniaki pokrywały już oba piszczele dziewczynki.

„Byłyśmy na rutynowej wizycie u optyka, który zauważył u [Amelii] pęknięte naczynka krwionośne, ale nie był pewien, co je powoduje," wspomina Gemma.

Niespełna 10 dni później Amelia otrzymała dokładną diagnozę i rozpoczęła leczenie w szpitalu.

„W dniu, gdy potwierdzono jej diagnozę, siadła obok mnie i zapytała: 'Czy mam raka?' Odpowiedziałam, że tak. Zapytała, czy umrze," wspomina Gemma.

„Powiedziałam, że nie - lekarze robią wszystko, co w ich mocy, mają gotowy plan."

Choroba Amelii jest dziś w remisji. Choć dziewczynka przechodzi co trzy miesiące badania szpiku kostnego i krwi, była w stanie wrócić na lekcje.

Według ekspertów w przypadku nowotworów wieku dziecięcego wskaźnik przeżywalności wynosi ponad 80% - zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii.

Informują o tym prof. Phillips i cytowana przez Polską Agencję Prasową prof. Katarzyna Drabko, kierująca Kliniką Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie.

Prof. Phillips zaznacza, że wcześniejsza diagnoza pomaga uniknąć intensywnego i inwazyjnego leczenia.

„Rośnie świadomość. To jego dziedzictwo"

Według prof. Phillipsa około połowa dzieci w Wielkiej Brytanii, u których wykrywa się raka, otrzymuje diagnozę w ciągu dwóch tygodni.

„To dość szybko. Nie chcemy jednak, by druga połowa musiała czekać na diagnozę 16, 18, 20 lub 25 tygodni od wystąpienia pierwszych objawów," mówi ekspert.

Dane Cancer Research UK wskazują, że w Wielkiej Brytanii co roku diagnozuje się ponad 400 tys. nowych przypadków raka. W Polsce - według ostatnich dostępnych danych Krajowego Rejestru Nowotworów - zdiagnozowano w 2023 roku 192 922 przypadków nowotworów złośliwych.

Jak podaje czasopismo naukowe British Medical Journal (BMJ), w Wielkiej Brytanii jedynie 54% przypadków diagnozuje się w ciągu 28 dni od pierwszego kontaktu z lekarzem.

W Polsce pacjenci z podejrzeniem nowotworu otrzymują Kartę Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), która pełni funkcję skierowania na dalsze badania i ewentualne leczenie.

Według Ministerstwa Zdrowia od momentu zgłoszenia się do lekarza specjalisty do potwierdzenia lub wykluczenia nowotworu nie powinno minąć więcej niż 28 dni.

Określenie dokładnego typu nowotworu, stopnia złośliwości i obecności przerzutów może jednak zająć kolejne tygodnie.

Młody chłopiec siedzi przy stole w jasnej niebiesko-zielonej koszulce. Na talerzu przed nim leży tost z jajecznicą. W tle widać akwarium i zieloną roślinę doniczkową.
Podpis zdjęcia, Jake Swinscoe zmarł na raka tkanek miękkich w wieku 13 lat

Syn Lynsey Swinscoe, Jake, zmarł na raka tkanek miękkich w wieku 13 lat. W lipcu 2023 roku zdiagnozowano u niego mięsaka prążkowanokomórkowego pęcherzykowego w trzecim stadium.

Gdy u Jake'a pojawiły się początkowe objawy - w tym zatkany nos i łzawienie oczu - chłopiec i jego rodzice byli przekonani, że to katar sienny. To, że Jake często zasypiał po lekcjach, uznali za normalne pod koniec semestru zmęczenie.

„Dopiero gdy na grzbiecie jego nosa zaczął pojawiać się obrzęk, pomyśleliśmy, że musimy zabrać go do lekarza rodzinnego," mówi Lynsey.

„Nie sądziliśmy jednak wtedy, że zmęczenie i objawy kataru siennego mogą być ze sobą powiązane”.

U Jake'a wykryto guz w jamie nosowej i zdiagnozowano mięsaka tkanek miękkich. Chłopiec przeszedł dziewięć cykli chemioterapii i radioterapii protonowej.

Po tym, jak chemioterapia wywołała u niego napady padaczki i bardzo złe samopoczucie, Jake zrezygnował z dalszego leczenia.

Ubrany w szarą piżamę młody chłopiec leży w szpitalnym łóżku i patrzy prosto w obiektyw. Nie ma włosów ani brwi.
Podpis zdjęcia, Jake przeszedł dziewięć cykli chemioterapii i radioterapii protonowej

Zmarł spokojnie w domu 26 kwietnia 2024 r., dwa tygodnie przed swoimi 14. urodzinami.

„Myślę, że najważniejsze w przypadku Jake'a było to, że nie bał się śmierci," mówi Lynsey.

„Rozmawialiśmy dużo o umieraniu i o tym, jakie może to być uczucie. Obawiał się jedynie o to, czy ludzie będą o nim pamiętać," wspomina.

„Właśnie dlatego [opowiadam jego historię] - by ludzie wiedzieli, kim jest Jake i jaki był niesamowity. Dzięki temu rośnie świadomość. Moim zdaniem to jego dziedzictwo."

Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.

Edycja: Joanna Kozłowska