Dlaczego uczniowie protestują tylko we Francji?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Yana Lyushnevska
- Stanowisko, Monitoring BBC
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Francuska młodzież trafiła na pierwsze strony gazet na całym świecie, protestując przeciwko złej infrastrukturze szkolnej, brakom kadrowym i poważnemu niedofinansowaniu.
Jednak uczniowie szkół średnich w innych krajach europejskich nie wydają się być tak chętni do demonstracji, mimo że wiele ich problemów nie różni się zbytnio od tych, z jakimi zmagają się ich francuscy rówieśnicy – donoszą europejskie gazety.
Wynika to z różnych powodów – od braku wiary, że protesty mogą coś zmienić, po konieczność utrzymywania rodzin nawet w trakcie nauki w szkole średniej.
Gazety wskazują również na specyficzną cechę kulturową, która sprawia, że Francuzi chętniej wychodzą na ulice – zostali wychowani w przekonaniu, że bunt to kluczowy element wolności, która jest jedną z głównych wartości narodowych.
Brytyjscy uczniowie 'nie są zainteresowani protestowaniem'

Podczas gdy młodzież we Francji demonstruje, ich rówieśnicy w Wielkiej Brytanii nie wykazują „nawet krztyny zainteresowania protestami," pisze komentatorka Chloe Combi w brytyjskim dzienniku The Independent.
Brytyjska młodzież pozostaje apatyczna, chociaż istnieje wiele problemów, które naprawdę ją martwią – twierdzi, wskazując na niedobór nauczycieli, cięcia budżetowe i niebezpieczne budynki.
Combi sugeruje, że główną przyczyną jest utrwalone przekonanie, że nic, co mogliby zrobić, nie zmieni sytuacji, „w połączeniu z niezdrowym cynizmem, który widać u wielu (ale bynajmniej nie wszystkich) młodych ludzi, zgodnie z którym przejmowanie się czymkolwiek jest trochę żałosne".
W The Guardian brytyjska studentka Kitty Sayers, która dorastała we Francji, przedstawia jednak inne wyjaśnienie.
Twierdzi ona, że ponieważ współczesna Francja zrodziła się z insurekcji, francuskie dzieci „uczą się, że protesty, powstania i zamieszki są źródłem ich wolności, dlatego te metody są propagowane w dążeniu do zmian".
Brytyjczycy, jak argumentuje Sayers, mają więcej wspólnego z „indywidualizmem w stylu amerykańskim oraz podejściem 'żyj i pozwól żyć'".
Brytyjska młodzież potrafi jednak być aktywna politycznie – o czym świadczy jej udział w protestach w sprawie Strefy Gazy czy w Extinction Rebellion – ale, jak zauważa, woli raczej dołączać do istniejących już ruchów niż je inicjować.
Węgierska strona internetowa Telex zgadza się, że gotowość Francuzów do protestu pojawia się we wczesnym wieku, zwracając uwagę na film pokazujący uczniów francuskiej szkoły podstawowej biorących udział w ćwiczeniu z edukacji obywatelskiej, w ramach którego zostali poproszeni o wybranie sprawy, którą chcą poprzeć.
„Cała scena była niezwykle ujmująca, ale dała też wgląd w to, jak Francuzi dorastają, by stać się tak zdeterminowanymi protestującymi," czytamy na stronie.
'Symboliczny protest zamiast konfrontacji'

Uczniowie w innych krajach europejskich również byli stosunkowo spokojni.
W Rumunii, gdzie młodzież boryka się z wieloma problemami podobnymi do tych we Francji, „zazwyczaj wybierają symboliczny protest zamiast konfrontacji", podaje strona internetowa Informat.
„Problemy podnoszone przez francuskich nastolatków mają swoje wyraźne odpowiedniki w Rumunii: niedobór nauczycieli, przepełnione klasy, słaba infrastruktura, presja związana z ocenami oraz poczucie, że głos uczniów nie jest wystarczająco brany pod uwagę," wyjaśnia.
W Rumunii rzeczywiście doszło do ogólnokrajowego strajku nauczycieli w 2023 r., kiedy to 150 000 pracowników oświaty wstrzymało swoją działalność na trzy tygodnie, ale ruch ten miał „charakter związkowy i pokojowy". Rumuńscy uczniowie również preferują formy protestu wiążące się z mniejszym ryzykiem osobistym, podaje strona internetowa.
„Różnica między Rumunią a Francją wynika zatem nie tyle z powagi problemów, co ze zdolności do organizacji, tradycji protestu oraz postrzeganych kosztów konfrontacji," dodaje serwis.
We Włoszech połączenie przyczyn praktycznych i ideologicznych uniemożliwia organizację protestów na taką skalę jak we Francji, pisze dziennikarka i pisarka Elisabetta Ambrosi w gazecie Il Fatto Quotidiano.
Jednym z powodów są uwarunkowania demograficzne – we Włoszech jest po prostu mniej młodych ludzi niż we Francji. Inne przeszkody to trudna sytuacja ekonomiczna młodzieży – wielu już w szkole średniej musi pracować, aby utrzymać swoje rodziny. Duża część porzuca studia z tego samego powodu, przez co ma mniejsze możliwości „krytycznej interpretacji ucisku i niesprawiedliwości," twierdzi autorka.
Mimo to we włoskich szkołach i na uniwersytetach pojawiają się protesty.
Protestujący Belgowie zaprzeczają, że podążają za przykładem Francuzów

Źródło zdjęcia, Reuters
Kolejnym krajem, w którym studenci również protestują, jest Belgia, choć uczestnicy zaprzeczają, jakoby podążali za przykładem swoich francuskich rówieśników, i podkreślają, że ich postulaty dotyczą konkretnie ich kraju – donosi z Belgii francuski dziennik Le Monde.
Studenci sprzeciwiają się reformom zatwierdzonym w regionach francuskojęzycznych, które obejmują plan dużych oszczędności w finansowaniu edukacji. Protesty, w tym te w Liège, zakończyły się aresztowaniami.
Cytowany jest dyrektor Komitetu Studentów Francuskojęzycznych, Logan Verhoeven, który stwierdził, że choć poszczególne decyzje można cofnąć, politycy „naprawdę powinni wsłuchać się w tę szerszą perspektywę pokolenia, które po części znajduje się w trudnej sytuacji".
Polska 'daleko przed' Francją

Źródło zdjęcia, Getty Images
Komentując różnice między obydwoma krajami, profesor Wojciech Janicki mówi Polskiemu Radiu 24, że stan systemu edukacji we Francji pozostaje obecnie daleko w tyle za polskim, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu byłoby szokujące.
Francuscy uczniowie skarżą się w szczególności na brak ogrzewania w szkołach lub płytki spadające z sufitu.
„My w Polsce nie zdajemy sobie bardzo często sprawy z tego, że przeskoczyliśmy niekiedy nie tylko jeden, a kilka etapów rozwoju, a państwa, które przed 20, 30 laty były dla nas wzorcem i niedoścignionym marzeniem, jeśli chodzi o poziom życia, jakość życia i poziom rozwoju, dzisiaj w pewnych kategoriach są już za nami. I swego rodzaju paradoksem jest to, że za nami w tej kategorii jest właśnie Francja," mówi.
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.
Edycja: Marlena Zagórska








