Wesele Taylor Swift obyło się bez prezentów - ale co i ile powinniśmy dawać my?

Źródło zdjęcia, Hannah Rose-Thorn
- Autor, Yasmin Rufo
- Stanowisko, Reporterka ds. biznesu
- Data publikacji
- Czas czytania: 6 min
Bycie gościem weselnym bywa kosztowne - choć nieliczni szczęśliwcy zaproszeni na ślub Taylor Swift prawdopodobnie nie martwili się wydatkami.
Myślimy o kosztach podróży, zakwaterowania, być może także nowego stroju. Do tego dochodzi kolejny wydatek: prezent ślubny.
Swift i jej wybranek Travis Kelce nie chcieli podarunków. Jednak na zaproszeniach pojawia się dziś często napis: „Wystarczy nam Wasza obecność - ale jeśli chcielibyście nam coś podarować, przekażcie darowiznę na nasz miesiąc miodowy".
Zastąpienie tradycyjnych list ślubnych danymi do przelewu bankowego stawia gości przed nowym dylematem: ile wypada przekazać?
Brytyjski serwis Prezola odnotowuje wzrost liczby par zapraszających gości do pomocy w opłaceniu konkretnych doświadczeń lub atrakcji.
Według serwisu średni wkład wynosi 116 funtów od gościa. (W dniu publikacji kurs funta wynosił około 5,01 złotych).
Na oczekiwania wpływa jednak wiele czynników – od stopnia zażyłości, przez pochodzenie pary młodej, po koszt samego udziału w uroczystości.
34-letni Jonny mówi, że wraz z żoną Lottie przekazują zwykle od 250 do 400 funtów - zależnie od tego, jak blisko znają parę młodą i na ile mogą sobie w danym momencie pozwolić.
„Nie mamy zbyt wielu przyjaciół, więc miło jest dać hojny prezent," mówi.
Na własnym ślubie Johnny i Lottie otrzymali od większości bliskich znajomych kwoty od 100 do 200 funtów. Jedna para dała 400 funtów, a ojciec Jonny'ego - 2000 funtów.
Jonny i Lottie wydali te pieniądze na 17-dniowy miesiąc miodowy w Kanadzie. Jak mówi Jonny, była to podróż, na którą oszczędzali wcześniej - ponieważ „nie warto ryzykować, polegając na darowiznach".
Kody QR przy barze

Źródło zdjęcia, Georgia Finch
Jednak nie każdy przekazuje młodym setki funtów.
30-letnia Hannah Rose-Thorn mówi, że „zawsze wręcza 50 funtów w kartce z życzeniami". Dodaje, że średnia wpłata na jej własny fundusz na miesiąc miodowy była podobna.
„Wspomnieliśmy o pieniądzach w zaproszeniach. Przygotowaliśmy też wydrukowane kody QR, które goście mogli zeskanować przy barze," mówi Hannah.
Hannah z mężem otrzymali łącznie 3 000 funtów. Według Hannah pieniądze posłużą jako kieszonkowe podczas opłaconej wcześniej podróży poślubnej.
Według Hitched - brytyjskiej strony internetowej poświęconej planowaniu ślubów - przeciętna brytyjska para wydaje na miesiąc miodowy około 4 000 funtów.
Hannah mówi, że mimo prośby o pieniądze otrzymała też różne przedmioty.
„Od mojego szefa dostaliśmy sporo szampana i kilka kieliszków. To było miłe, ale mamy ich już mnóstwo - więc najprawdopodobniej je komuś podarujemy," mówi.
Według Jonny'ego niektórzy goście ignorują prośbę o pieniądze, ponieważ chcą podarować parze młodej coś bardziej osobistego.
„Mają dobre intencje. Jednak w praktyce oznacza to, że dostaniecie prawdopodobnie mnóstwo bonów podarunkowych," mówi Jonny.
„Nikt nie chce przypadkowych naczyń"
Chelsea Chivers, która bierze ślub w sierpniu, ma bardziej zdecydowaną opinię.
„Niektórzy uważają, że pieniądze są bezosobowe, a wręczanie ich - niezręczne. Jednak obecnie jest to już swego rodzaju norma, więc albo nie dajesz nic, albo dajesz pieniądze."
„Nikt nie chce przypadkowych naczyń," mówi Chelsea.
Sama daje przyjaciołom około 200 funtów, a krewnym - więcej. Mówi jednak, że wszystko zależy od okoliczności: gdy jej przyjaciółka brała ślub w RPA, nie wzięła ze sobą prezentu, ponieważ sam udział w uroczystości kosztował tysiące funtów.
Chelsea dodaje, że ona i jej chłopak mają często odmienne zdanie na temat prezentów ślubnych: on najchętniej „dałby 50 funtów, gdyby sam podejmował decyzję".
„Nieco bezosobowe"
Choć prezenty pieniężne stają się coraz bardziej powszechne, niektórzy bronią alternatyw.
28-letni Ollie Hickey wpłacił ostatnio kwoty od 30 do 50 funtów na kilka funduszy ślubnych. Mówi jednak, że uważa takie prezenty za „nieco bezosobowe".
„Podoba mi się myśl, że będzie można skojarzyć konkretny [prezent] z osobą, która dzieliła ze mną dzień ślubu," mówi.
Ollie i jego partnerka nie są jeszcze zaręczeni. Jednak rozmawiali już o tym, o co mogliby poprosić gości weselnych.
Oboje kolekcjonują płyty winylowe. Dlatego chcieliby zachęcić gości, by przynieśli nagrania, które sprawiają im radość. Ollie nazywa taki prezent „cząstką ludzi, którzy braliby udział w naszym wyjątkowym dniu".
„Nasi goście pokryli koszty zabiegu in vitro"

Źródło zdjęcia, Roxie Westwood
Nie wszyscy nowożeńcy przeznaczają ślubne datki na miesiąc miodowy. Roxie Westwood wydała je ostatecznie na zabieg in vitro.
Roxie wyszła za mąż na Ibizie i, jak mówi, „nie spodziewała się żadnych prezentów". Jednak goście i tak przekazali około 100 funtów od pary.
„Mieliśmy nadzieję, że uda nam się zajść w ciążę w sposób naturalny. Jednak próbowaliśmy już na długo przed ślubem. Nic z tego nie wychodziło," wspomina kobieta.
Ostatecznie Roxie i mąż zdecydowali, że opłacenie z prezentów ślubnych zabiegu in vitro będzie właściwym rozwiązaniem.
Datki pokryły znaczną część kosztów. Roxie mówi, że jest wdzięczna przyjaciołom i rodzinie za to, że pomogli sprowadzić na świat jej syna.
26-letnia Georgia Finch opowiada, że ona i narzeczony poprosili gości o wsparcie przy remoncie poddasza. Od 80 osób otrzymali około 2 500 funtów, co - jak mówi - pokryło blisko połowę kosztów.
Georgia przyznaje, że jako gość weselny chętnie przekazuje pieniądze. Szczególnie spodobał jej się pomysł kolegi, który założył stronę internetową, na której goście mogli wpłacać środki na konkretne atrakcje podczas podróży poślubnej pary - w tym masaż, nurkowanie lub luksusowe śniadanie.
Georgia mówi, że możliwość opłacenia przyjaciołom konkretnej atrakcji sprawiła, że poczuła się lepiej. Tłumaczy, że nie ma chwilowo wiele oszczędności - maksymalna kwota, jaką mogłaby wpłacić do wspólnej puli, wynosiłaby 20 funtów.
Prezenty ślubne mówią też dużo o różnicach kulturowych.
Ewa Lewszyk-Howes opowiada, że przed jej ślubem polscy krewni przekazywali kwoty od 250 do 400 funtów. Natomiast typowy wkład angielskich przyjaciół i krewnych jej męża wynosił około 100 funtów od pary.
„To wiąże się z różnymi oczekiwaniami," mówi Lewszyk-Howes. Dodaje, że goście na polskich weselach często spodziewają się hucznej uroczystości, szczodrego jedzenia, otwartego baru i bezpłatnego zakwaterowania.
„W Wielkiej Brytanii goście częściej wydają pieniądze na podróż, hotele, taksówki i inne koszty udziału w uroczystości," mówi.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska














