BBC odnalazło w Wielkiej Brytanii skazanego we Francji przemytnika ludzi, który ubiega się o azyl

- Autor, Sue Mitchell
- Autor, Ben Milne
- Stanowisko, BBC News
- Data publikacji
- Czas czytania: 7 min
Skazany za przemyt ludzi mężczyzna, niegdyś określany mianem „ojca chrzestnego" francuskich obozów migrantów, mieszka w hrabstwie Leicestershire i prawdopodobnie ubiega się o azyl, jednocześnie pracując nielegalnie w Wielkiej Brytanii — ustaliło śledztwo BBC.
Twana Jamal został we Francji skazany w 2016 roku na pięć lat więzienia. Francuskie władze określały go jako jednego z najbardziej skutecznych przemytników ludzi, jakich kiedykolwiek zatrzymano.
Według prokuratury pochodzący z irackiego Kurdystanu Jamal, który miał wówczas 36 lat, zarabiał nawet 100 tys. funtów tygodniowo na organizowaniu przemytu migrantów przez kanał La Manche.
Po otrzymaniu w tym roku informacji od sygnalisty reporterzy BBC trafili na jego ślad we wsi Blaby. Zaobserwowali go podczas pracy, prowadzenia samochodu bez prawa jazdy oraz używania — jak się wydaje — fałszywego nazwiska.
Obecność Jamala w Wielkiej Brytanii rodzi poważne pytania o skuteczność obecnych kontroli granicznych w weryfikowaniu osób ubiegających się o azyl, które popełniły poważne przestępstwa za granicą.
Funkcjonariusze służb imigracyjnych powiedzieli BBC, że po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej sprawdzanie kartotek kryminalnych z niektórych państw stało się trudniejsze.
BBC ustaliło, że do Wielkiej Brytanii dotarło ponad 20 aktywnych przemytników ludzi — część z nich była wcześniej skazana za granicą, a część wystąpiła o azyl, posługując się fałszywymi nazwiskami.
Mężczyzna znany pod pseudonimem 'Pasza'.
Otrzymaliśmy informację, że Jamal – kolejna znacząca postać w tym procederze – mieszka obecnie i pracuje w Wielkiej Brytanii. Osoba, która przekazała tę informację, opisywała go jako właściciela BMW i człowieka wyglądającego na „bardzo, bardzo bogatego".
Podobnie jak Jaf, Jamal był powiązany z tzw. 'Ranya Boys' – jednym z kilku kurdyjskich gangów, które, według europejskich organów ścigania, zdominowały przemyt ludzi przez kanał La Manche w ciągu ostatnich 15 lat.
Proces Jamala we Francji dostarczył nam kluczowych informacji na temat jego działalności. Prokuratorzy twierdzili, że od około 2012 do 2016 roku działał on w obozie Grande-Synthe niedaleko Dunkierki, pobierając od migrantów od 4,5 do 5 tys. funtów za zorganizowanie przeprawy do Wielkiej Brytanii.
W tamtym czasie przemytnicy ludzi działający na trasie przez kanał La Manche najczęściej wykorzystywali do transportu ciężarówki przewożące towary, a nie małe łodzie.
Sąd usłyszał również, że w obozach Jamal posługiwał się przydomkiem „Pasza" – słowem pochodzącym z tureckiego, oznaczającym osobę wysokiej rangi.
Jamal utrzymywał przed francuskim sądem, że padł ofiarą pomyłki i został błędnie zidentyfikowany. Został jednak uznany za winnego, a sąd poinformował go, że po odbyciu kary grozi mu deportacja do irackiego Kurdystanu.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Mimo że odbył karę w francuskim więzieniu, Jamal przedostał się do Wielkiej Brytanii. Gdy skonfrontowali go z tym reporterzy, powiedział, że złożył wniosek o azyl i „wciąż czeka" na decyzję.
Przepisy obowiązujące w Wielkiej Brytanii przewidują kilka przeszkód prawnych dla osób skazanych za przestępstwa, które chcą ubiegać się o azyl. Zgodnie z prawem każda osoba, która spędziła za granicą co najmniej 12 miesięcy w więzieniu, powinna spotkać się z obowiązkową odmową.
Możliwe jednak, że przeszłość kryminalna Jamala nie została sprawdzona lub że posłużył się on fałszywą tożsamością.
Podczas procesu we Francji sąd usłyszał, że oprócz pseudonimu „Pasza" używał także wielu innych nazwisk. Prokuratorzy twierdzili, że było ich tak dużo, iż dla ułatwienia zapisywał przybrane nazwisko po wewnętrznej stronie swojej czapki z daszkiem, aby pamiętać, za kogo powinien się podawać.
'To miasto należy do nas'
Udało nam się zawęzić poszukiwania Jamala dzięki informacjom uzyskanym z kilku źródeł. Jedno z nich umówiło się z nim na rozmowę telefoniczną pod fałszywym pretekstem i nagrało ich konwersację.
Jamal powiedział, że mieszka obecnie w Leicester i chełpił się: „Znamy tu wszystkich, to miasto należy do nas".
Dodał, że zarabia „dobre pieniądze", a swojemu rozmówcy powiedział, że można znaleźć pracę przy „przewożeniu papierosów" z magazynu.
Jamal przyznał również, że prowadzi samochód bez prawa jazdy, ale stwierdził, że nie obawia się dochodzenia ani zatrzymania.
„Nikt nas tutaj nie rusza," powiedział. „Nawet policja cię nie zatrzyma".
Na podstawie tych informacji zaczęliśmy sprawdzać firmy w okolicach Leicester, które mogłyby być powiązane z Jamalem. Trafiliśmy na dwa minimarkety w Blaby – liczącej około 6 tys. mieszkańców miejscowości na obrzeżach miasta.
Oba sklepy, działające pod nazwą Candy Corner, znajdują się po przeciwnych stronach głównej ulicy, zaledwie kilka metrów od siebie. Przypadkiem jeden z nich mieści się także tuż obok biura poselskiego lokalnego deputowanego Partii Konserwatywnej.
Przez kilka dni w ubiegłym miesiącu obserwowaliśmy ruch wokół tych kolorowych sklepów, które do późnych godzin wieczornych sprzedają e-papierosy i słodycze.
Dysponowaliśmy zdjęciem z procesu Jamala we Francji z 2016 roku. Widać na nim, jak w asyście policjantów, ubrany w top bez rękawów, staje przed sądem.

Wkrótce zauważyliśmy mężczyznę, który wyglądał identycznie jak Jamal. Był jednak ubrany znacznie bardziej elegancko – w dżinsy i płaszcz przypominający kaszmirowy.
Aby potwierdzić jego tożsamość, odwiedziliśmy incognito jeden ze sklepów, w którym obsługiwał kasę, i nawiązaliśmy z nim rozmowę.
Przedstawił się jako „Sultan". Zauważyliśmy też tatuaż na grzbiecie jednej dłoni, odpowiadający tatuażowi widocznemu na zdjęciach w jego mediach społecznościowych, gdzie występuje pod imieniem i nazwiskiem "Sultan Pasha".
Jeśli rzeczywiście ubiegał się o azyl, nie powinien był ani pracować, ani prowadzić samochodu. Tymczasem przez kilka dni obserwowaliśmy, jak robił jedno i drugie.
'Nie obchodzi mnie to'
W końcu skonfrontowaliśmy Jamala przed jednym z minimarketów, gdy zamiatał chodnik przed sklepem.
Powiedział nam, że nigdy nie miał nic wspólnego z przemytem ludzi i że nie był więziony we Francji. Twierdził również, że mieszka w Wielkiej Brytanii od 2009 roku.
Kiedy pokazaliśmy mu zdjęcie z francuskiej sali sądowej z 2016 roku, nie zaprzeczył, że przedstawia jego samego. Jednak gdy zwróciliśmy uwagę, że fotografia dowodzi jego zatrzymania, odpowiedział jedynie: „Nie obchodzi mnie to".
Jamal zaprzeczył także, jakoby pracował w minimarkecie, przed którym staliśmy, mimo że widzieliśmy go zarówno za kasą, jak i podczas przenoszenia towarów do sklepu i ze sklepu.
Odmówił podania swojego nazwiska, twierdząc jedynie, że zna je brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office) oraz służby imigracyjne.
Gdy zapytaliśmy, dlaczego prowadzi samochód bez ważnego prawa jazdy, Jamal odpowiedział krótko:
„I co z tego? Potrąciłem cię?"

Wystarczające kontrole?
Sprawa Jamala nie jest odosobniona. W toku śledztwa BBC ustaliło, że w Wielkiej Brytanii mieszka ponad 20 innych przemytników ludzi. Europejscy funkcjonariusze organów ścigania potwierdzili 15 z tych przypadków, w tym osoby skazane przez sądy we Francji, Niemczech i Belgii.
Dowiedzieliśmy się między innymi o mężczyźnie skazanym we Francji, który obecnie mieszka w Manchesterze, sprzedaje używane samochody i jest podejrzewany o dalsze zaangażowanie w przemyt ludzi.
Inny mężczyzna, również skazany we Francji, mieszka w Blackpool. Ubiegał się o azyl pod fałszywym nazwiskiem i w mediach społecznościowych chwali się, że otrzymał prawo pobytu w Wielkiej Brytanii.
Jak wyjaśnia Lucy Moreton ze związku zawodowego Immigration Services Union, po Brexicie Wielka Brytania nie ma już z wieloma krajami Unii Europejskiej umów o wymianie danych, co utrudnia sprawdzanie kartotek kryminalnych i historii imigracyjnej osób ubiegających się o azyl.
„Gdybyśmy mogli współdzielić bazy danych, choćby tylko z naszymi najbliższymi sąsiadami — Niemcami, Belgią, Holandią czy Francją — wiedzielibyśmy, że dana osoba została skazana za przemyt ludzi," powiedziała.
Osoby ubiegające się o azyl są po przybyciu do Wielkiej Brytanii poddawane pobraniu odcisków palców, a ich dane są sprawdzane w brytyjskich policyjnych bazach danych. Nie oznacza to jednak, że w systemie znajdą się informacje o wyrokach wydanych w innych krajach.
Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office) przekazało BBC:
„Wszyscy ubiegający się o azyl przechodzą obowiązkowe kontrole bezpieczeństwa mające na celu potwierdzenie ich tożsamości na potrzeby procedur imigracyjnych oraz sprawdzeń pod kątem bezpieczeństwa i przeszłości kryminalnej".
Podobne stanowisko przedstawił w listopadzie ubiegłego roku minister ds. bezpieczeństwa granic Alex Norris. Dodał jednak, że w celu ochrony wiarygodności procedur kontrolnych szczegóły dotyczące tych sprawdzeń „nie są ujawniane publicznie".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska









