'Kamera to twoja broń': Irackie kobiety walczą z przemocą seksualną mimo gróźb śmierci

- Autor, Sally Nabil
- Stanowisko, BBC News Arabic
- Relacja z, Bagdad
- Data publikacji
- Czas czytania: 7 min
Ostrzeżenie: Tekst zawiera szczegółowe opisy przemocy seksualnej.
„Wysiadaj z samochodu!” krzyczy kobieta. Twierdzi, że kierowca obnażył się i wygłaszał wulgarne komentarze, gdy przechodziła obok. Stoi na ruchliwej ulicy Bagdadu i filmuje scenę telefonem. Kamera rejestruje, jak kierowca opiera się jej próbom otwarcia drzwi i stanięcia z nim twarzą w twarz.
To nagranie i inne, podobne, można obejrzeć na koncie irackiej aktywistki na rzecz praw kobiet, Sary Jassim, na Instagramie. Jassim upublicznia je w imieniu kobiet, które skarżą się na wykorzystywanie seksualne i molestowanie ze strony irackich mężczyzn i chłopców.
„Kamera to twoja broń,” mówi Jassim w rozmowie z BBC. „To sposób na udokumentowanie dowodów na wypadek, gdyby kobieta zdecydowała się pozwać prześladowcę - lub co najmniej sposób na to, by go zawstydzić”.
Jak twierdzi, jedno z zamieszczonych przez nią nagrań doprowadziło do aresztowania domniemanego sprawcy - policjanta oskarżonego o molestowanie uczennic.

Źródło zdjęcia, Instagram
Według Jassim publikowanie tych nagrań stwarza ryzyko zarówno dla niej, jak i kobiet, które się na nich pojawiają. Wiele ofiar przemocy seksualnej w Iraku powiedziało nam, że społeczeństwo często obwinia poszkodowane.
„Grożono mi śmiercią i atakami kwasem,” mówi Jassim. „Oskarżano mnie o podżeganie do obrazy moralności, gdyż zachęcam kobiety do zabierania głosu w społeczeństwie, które oczekuje od nas milczenia”.
Teraz, dla własnego bezpieczeństwa, Jassim prawie nie wychodzi z domu i spędza wiele godzin na zabawach z psem.
Argumentuje, że potrzebne są surowsze przepisy - w tym takie, które jednoznacznie kryminalizowałyby przemoc ze względu na płeć i nękanie. W irackim kodeksie karnym nie ma obecnie żadnego z tych terminów.
„Rozpoznanie problemu to najlepszy sposób na jego rozwiązanie," mówi Jassim. „Potrzebujemy ochrony. Prześladowcy muszą być odstraszani."
„Nikt nie usłyszy, jeśli cię zabiję”
Wiele irackich kobiet powiedziało BBC, że czują się zawiedzione przez wymiar sprawiedliwości i policję.
Według wielu aktywistów i prawników, z którymi rozmawialiśmy, dochodzenie roszczeń prawnych przeciw przestępcy seksualnemu lub gwałcicielowi to w Iraku długa droga. Procedury są skomplikowane, a rezultaty niepewne.
Jak wynika z raportu opublikowanego w maju przez Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet, przemoc wobec kobiet i dziewcząt w Iraku jest „powszechna i rzadko zgłaszana”. Komitet apelował o wprowadzenie bardziej rygorystycznych przepisów.
W raporcie znalazły się dziesiątki zaleceń - w tym wezwanie, by władze uchyliły „dyskryminujące” prawa uniewinniające gwałcicieli, jeśli poślubią swoje ofiary, i umożliwiające złagodzenie wyroków za morderstwo dla sprawców tzw. zabójstw honorowych.
Amal (imię zmienione) od około pięciu lat toczy walkę w sądzie. Oskarża byłego męża o wielokrotne gwałty pod groźbą użycia broni na ich niepełnoletniej wówczas córce.
Wspomina wstrząsającą relację dziewczyny: jej córka powiedziała, że ojciec wszedł do jej pokoju i położył na jej łóżku broń. „Nikt nie usłyszy, jeśli cię zabiję," stwierdził.

Przemoc seksualna od dawna jest w Iraku tematem tabu. Kontaktowałam się z wieloma poszkodowanymi, które twierdziły, że wolały zatuszować sprawę, obawiając się reakcji rodziny.
Inne mówiły, że bały się iść na policję z obawy przed stygmatyzacją społeczną i możliwym dalszym nękaniem. Jednak Amal była zdeterminowana, by szukać sprawiedliwości i natychmiast zgłosiła incydent policji.
„Miała mnóstwo siniaków wokół nadgarstków, bo mocno trzymał ją za ręce. Za każdym razem, gdy próbowała krzyczeć, zakrywał jej usta dłońmi," mówi Amal.
Amal pokazała mi dokumentację medyczną, w tym dowody DNA, które potwierdzają jej wersję wydarzeń.
Amal przytacza kolejny incydent, który świadczy według niej o okrucieństwie byłego męża. Opowiada, że usłyszała, jak mężczyzna mówi krewnemu, by „zmył z nich hańbę," jeśli on sam zostanie aresztowany.
To wyrażenie jest w Iraku używane w odniesieniu do tzw. zabójstw honorowych - dokonywanych w przekonaniu, że kobieta naraziła na szwank reputację rodziny.
Amal mówi, że w jej rozumieniu ojciec groził córce śmiercią, „by nie opublikowano raportu medycznego i nie udowodniono napaści”.
Dodaje, że jej były mąż jest poszukiwany, a sprawa pozostaje w toku.
„Walczyłam zupełnie sama," mówi Amal, wybuchając płaczem. Dodaje, że jej były mąż wynajął kilku prawników. Jednak ona nie mogła pozwolić sobie na pomoc prawną, a krewni - jak mówi - starali się ignorować sytuację.
Nie wierzy już, że wyrok sądu będzie dla niej korzystny. „Chcę tylko, by [były mąż] na zawsze trzymał się ode mnie z daleka," mówi i wzdycha z rozpaczą.
Zabójstwo aktywistki
Córka Amal ma bezpieczne miejsce do życia. Ma przez to więcej szczęścia niż niektóre kobiety w Iraku, które doświadczyły przemocy seksualnej z rąk krewnych.
Wiele poszkodowanych nie ma niezależnego źródła dochodu i nie ma dokąd pójść. W Iraku jest bardzo mało schronisk dla kobiet będących ofiarami przemocy.
Te, o których wiemy, zostały założone przez organizację współtworzoną przez Yanar Mohammed, uznaną na arenie międzynarodowej obrończynię praw kobiet.
W marcu ubiegłego roku Mohammed została zamordowana przez uzbrojonych mężczyzn przed swoim domem w Bagdadzie. Sprawcy pozostają nieznani.
Eksperci pracujący na zlecenie Rady Praw Człowieka ONZ napisali w kwietniu, że Mohammed od lat borykała się z groźbami śmierci i napastliwymi komentarzami w internecie. „Uważa się, że pochodziły one od ekstremistycznych bojówek religijnych," czytamy w ich komunikacie.

Źródło zdjęcia, Supplied by Hanaa Edwar
Aktywistki i aktywiści wielokrotnie mówili nam, że w ostatnich latach wzrosła liczba celowych ataków na obrończynie praw kobiet.
Hanaa Edwar, inna znana działaczka, mówi, że widziała Mohammed zaledwie dwa dni przed jej śmiercią. Dodaje, że grożono również jej.
„W Iraku nie ma żadnych praw, żadnej ochrony ani sprawiedliwości dla kobiet," mówi.
„W Iraku problem nie polega na tym, że kobiety milczą. Chodzi o to, że niewiele elementów systemu stworzono, by ich słuchać, gdy mówią," mówi BBC Mustafa Saadoon, szef irackiego Obserwatorium Praw Człowieka.
„Kobieta, która zgłasza przemoc seksualną, musi najpierw porozmawiać z rodziną, potem z policją na komisariacie, a następnie z sądem. W każdym z tych miejsc znajdzie się prawdopodobnie ktoś, kto powie jej, by załatwiła sprawę po cichu," tłumaczy.
'Śledzona samochodem'
Wśród irackich kobiet, które mówią, że czują się zawiedzione przez system, jest Samira (imię zmienione).
Samira powiedziała BBC, że wskutek wielokrotnego molestowania czuje napięcie za każdym razem, gdy idzie ulicą.
Opowiada, że kiedyś mężczyzna w komunikacji miejskiej „oglądał film porno na telefonie i podsunął [jej] go prosto pod twarz".

Jak opowiada, podczas innego incydentu w Bagdadzie mężczyzna przez ponad 10 minut jechał za nią samochodem.
„To było niezwykle przygnębiające. ... Zobaczyłam radiowóz. Podeszłam i powiedziałam im, co się stało. Powiedzieli, że nie mają uprawnień, by cokolwiek zrobić," wspomina.
Choć jej matka jest serdeczna i wspierająca, Samira nie dzieli się z nią doświadczeniami molestowania seksualnego.
„Jeśli powiem o tym rodzinie, natychmiast poproszą mnie, bym dla własnego bezpieczeństwa nie wychodziła z domu," mówi.
Dodaje, że straciła zaufanie do instytucji państwowych: „Wielu mężczyzn, w tym policjantów, nie widzi nic złego w molestowaniu seksualnym. Jeśli nie jesteś napastnikiem, nie jesteś mężczyzną - tak to postrzegają."
Wiele kobiet w Iraku, z którymi rozmawiałam, oskarżało o molestowanie również funkcjonariuszy policji. Przedstawiłam ich oskarżenia Muqdadowi Miriemu, rzecznikowi irackiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
„Przypadki nękania przez funkcjonariuszy policji zdarzają się, ale są bardzo rzadkie. Sprawcy otrzymują bardzo surową karę, do 10 lat więzienia, i tracą stanowiska," mówi Miri.

Powiedziałam mu, że niektóre kobiety dokumentują dziś molestowanie w mediach społecznościowych, ponieważ boją się zgłosić je policji.
Miri stwierdził, że kobiety publikują w internecie, ponieważ to łatwiejsze niż złożenie oficjalnego zawiadomienia - i ponieważ to dziś powszechny sposób, by zwrócić uwagę na daną sprawę.
Przytoczyłam też słowa Samiry o funkcjonariuszu, który miał jej powiedzieć, że nie ma uprawnień do powstrzymania nękającego ją mężczyzny. Miri powiedział, że Samira mogła złożyć skargę na tego funkcjonariusza.
Nie ma wiarygodnych statystyk dotyczących przemocy seksualnej i molestowania w Iraku.
Miri powiedział mi, że od początku roku policja otrzymała około 300 zgłoszeń dotyczących przemocy seksualnej. Przyznał jednak, że rzeczywista liczba przypadków jest wyższa.
„Wiele spraw nigdy nie trafia na policję ze względu na uwarunkowania społeczne, zwyczaje i tradycje," powiedział.
Historie rozmówczyń BBC świadczą o ich walce nie tylko z samą przemocą seksualną, ale również z głęboko zakorzenionymi przekonaniami i mentalnością, które pozwalają jej trwać.
Edwar, która walczy o prawa kobiet od ponad 50 lat, kreśli ponury obraz sytuacji.
„Dwadzieścia trzy lata po upadku reżimu Saddama Husseina wydaje się, że cofamy się w kwestii praw kobiet," mówi.
Jednak ona i Sarah Jassim twierdzą, że nie zamierzają się poddawać. „Jeśli wszystkie będziemy się bać, nikt niczego nie zmieni," mówi Jassim.
Dodatkowy reportaż: Salma Khattab
Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.
Edycja: Joanna Kozłowska




