Lojalny i po królewsku wierny: jak przyszły król został zagorzałym fanem piłki nożnej

Źródło zdjęcia, BBC News
- Autor, Daniela Relph
- Stanowisko, Royal correspondent
- Data publikacji
- Czas czytania: 6 min
W poniedziałek we wczesnych godzinach porannych książę Walii, podobnie jak miliony innych kibiców futbolu, zarwał noc w Windsorze, by obejrzeć pamiętne zwycięstwo Anglii nad Meksykiem.
W Forest Lodge, rodzinnym domu na terenie posiadłości Windsor, znosił opóźniony początek meczu, gorącą atmosferę stadionu Azteca i nerwową końcówkę drugiej połowy, gdy grająca w dziesiątkę reprezentacja Anglii rozpaczliwie broniła prowadzenia.
Oglądał również wszystkie pozostałe mecze Anglii, czego można się spodziewać po patronie Angielskiego Związku Piłki Nożnej (FA). Książę dobrze zna reprezentację i podczas turnieju pozostawał w bezpośrednim kontakcie z zawodnikami oraz sztabem szkoleniowym — kilku piłkarzy kadry Anglii ma jego prywatny numer telefonu.
Jeśli Anglia awansuje do finału mistrzostw świata, który odbędzie się 19 lipca w New Jersey, książę William poleci tam jako oficjalny przedstawiciel FA, a zarazem najbardziej zagorzały fan piłki nożnej w rodzinie królewskiej.
Żaden członek brytyjskiej rodziny królewskiej nie okazywał swojej miłości do futbolu tak otwarcie jak książę William.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Jego pasja do piłki nożnej często ujawnia się w najbardziej spontaniczny sposób na profilach społecznościowych rodziny królewskiej.
Królewskie wpisy zazwyczaj są dość stonowane. Najczęściej przypominają o zaplanowanych wydarzeniach, zawierają fragment przemówienia albo oficjalny komentarz dotyczący ważnego wydarzenia, opatrzony starannie dobranymi zdjęciami.
Jednak 20 maja tego roku na oficjalnych kontach księcia Williama ton był nieco mniej formalny.
„UTV! VTID" – głosił wpis, któremu towarzyszyły emoji czerwonego serca i umięśnionego ramienia. Dla niewtajemniczonych oznacza to „Up the Villa" oraz „Villa Till I Die" („Niech żyje Villa" i „Villa aż po grób"). To raczej nietypowy wpis jak na członka rodziny królewskiej.
Posty opublikowano z literą „W", co oznacza, że pochodziły bezpośrednio od Williama. Pojawiły się zaledwie kilka minut po tym, jak jego ukochana Aston Villa wygrała finał Ligi Europy, pokonując niemiecki Freiburg 3:0. Było to pierwsze europejskie trofeum Aston Villi od 44 lat – poprzednio klub triumfował w Pucharze Europy w 1982 roku, czyli w roku narodzin księcia Williama.
Na tegorocznym finale w Stambule był obecny wraz z grupą bliskich przyjaciół, z których wielu zna jeszcze z dzieciństwa i którzy podzielają jego zamiłowanie do Aston Villi – Benem Dawesem, Thomasem van Straubenzee i Edwardem van Cutsemem. Wszyscy oni od lat regularnie pojawiają się na meczach klubu. To właśnie przyjaciel rodziny namówił Williama do kibicowania Aston Villi, gdy był nastolatkiem.

Źródło zdjęcia, New Heights/Youtube
Reakcja księcia Williama na każdego gola, uchwycona przez kamery podczas transmisji finału Ligi Europy, była niczym nieskrępowaną radością – tym, co kibice piłkarscy określają mianem limbs [ang. kończyny], czyli okrzyki, podskakiwanie, rzucanie się sobie w ramiona i spontaniczne świętowanie bez żadnych zahamowań.
W pomeczowym wywiadzie kapitan Aston Villi, John McGinn, wspomniał o wsparciu ze strony księcia Williama:
"To świetny facet. Był w szatni przed meczem i jest ogromnym fanem Villi. Nie było mowy, żeby opuścił taki mecz. Wspaniale mieć jego wsparcie".
Nie wiadomo, czy królewska karta płatnicza poszła później w ruch podczas wspólnego świętowania z drużyną, ale książę William rzeczywiście udał się po meczu do szatni, by uczestniczyć w celebracji zwycięstwa.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Rodzina królewska od zawsze lubiła sport, ale piłka nożna nigdy nie była jej szczególną pasją.
W ubiegłym tygodniu książę William wystąpił w podcaście New Heights, prowadzonym przez futbolistę amerykańskiego Travisa Kelce'a oraz jego brata, emerytowanego zawodnika Jasona Kelce'a. Gdy zapytano go, czy to ojciec zachęcił go do kibicowania Aston Villi, odpowiedział bez wahania:
"Absolutnie nie. Mój ojciec nie znosi piłki nożnej," powiedział.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Dla królowej Elżbiety II najważniejsze były wyścigi konne – podobnie jak dla wielu pokoleń monarchów przed nią. Była właścicielką i hodowczynią koni wyścigowych oraz zagorzałą miłośniczką tego sportu. Podobnie jak jej wnuk William, podczas oglądania wyścigów często ujawniała bardziej prywatną stronę swojej osobowości.
W 2013 roku została pierwszym od 207 lat panującym monarchą, którego koń wygrał Gold Cup podczas Royal Ascot. Jej pełna entuzjazmu reakcja na zwycięstwo była rzadkim pokazem emocji ze strony zwykle powściągliwej królowej.
Dla księżnej Walii najważniejszym sportem jest tenis. Jest patronką All England Lawn Tennis Club i stałą bywalczynią Wimbledonu. W ten weekend wręczy zwycięzcom turnieju trofea.
Jest też polo – znacznie bardziej elitarny sport, który król Karol uwielbiał w młodości i który regularnie uprawiali jego synowie, książęta William i Harry. William ponownie wsiadł w piątek na konia, aby wziąć udział w charytatywnym meczu polo, który przez lata stał się ważnym źródłem funduszy dla wspieranych przez niego organizacji.
Jednak aż do dziś wśród najważniejszych członków rodziny królewskiej nie było nikogo, kto byłby prawdziwym superfanem piłki nożnej.

Źródło zdjęcia, Getty Images
W kraju, który może pochwalić się jedną z najlepszych profesjonalnych lig piłkarskich na świecie, i gdzie mecze mistrzostw świata potrafią zatrzymać przed telewizorami ponad dziewięć milionów widzów aż do późnych godzin nocnych, miłość księcia Williama do futbolu daje mu natychmiastową więź z ogromną częścią społeczeństwa, która podziela jego pasję do tego sportu. Pomaga też fakt, że jeszcze jako nastolatek wybrał Aston Villę.
"To, że nie zdecydował się na Manchester United czy Liverpool – globalne piłkarskie marki – ani na Arsenal czy Chelsea, sprawiło, że stał się bardziej „swój" i bliższy zwykłym kibicom," tłumaczy Gregg Evans, dziennikarz The Athletic i współautor książki Waking the Giant: Inside the Rebirth of Aston Villa.
Dzielenie z kibicami zarówno rozczarowań, jak i chwil triumfu ma znaczenie w czasach, gdy wizerunek rodziny królewskiej bywa wystawiany na próbę. Zamiłowanie do piłki nożnej łączy Williama z krajem, którym pewnego dnia będzie rządził, w sposób, w jaki nie mogłoby tego zrobić polo.
"Nie sądzę, żeby 13- czy 14-letni William myślał: 'Wiem, za 30 czy 40 lat, gdy będę kandydował do roli króla, pokażę, że jestem blisko ludzi, kibicując Aston Villi'," stwierdza Mat Kendrick autor podcastu Claret and Blue.
"Ciekawe będzie natomiast to, czy gdy zostanie królem, nadal będzie tak otwarcie demonstrował swoje przywiązanie do barw Aston Villi, jak robi to dziś".
"Chciałbym wierzyć, że objęcie najwyższego urzędu nie zmieni jego zachowania ani sposobu, w jaki reaguje na ludzi. A my będziemy mogli się wtedy naprawdę pochwalić, że sam król kibicuje Villi!," dodał.
A jeśli mowa o powodach do dumy, dla księcia Williama nie byłoby większego niż zobaczyć, jak Anglia po raz pierwszy od 60 lat zdobywa mistrzostwo świata – jako przyszły król, patron Angielskiego Związku Piłki Nożnej i oddany całym sercem kibic futbolu.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








