Plaża na kościach: w Rosji stalinowskie represje nie dają o sobie zapomnieć

Kolaż złożony z kolorowej grafiki i czarno-białego zdjęcia. Grafika przedstawia dwóch chłopców siedzących na plaży nad jeziorem. Trzeci chłopiec stojący obok wrzuca do wody ludzką kość. Nieco dalej stoi znak zakazu pływania. Na pierwszym planie czarno-białe zdjęcie ukazujące kości rozrzucone na rzadko porośniętej roślinnością ziemi.
    • Autor, Sofia Wolianowa
    • Stanowisko, BBC News Russian
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

W upalne dni mieszkańcy Jemwy - małego miasta w Republice Komi na północy Rosji - gromadzą się nad jeziorem. Otoczona lasem plaża, opisywana tu często jako oaza spokoju, nie wydaje się wyjątkowa. Skrywa jednak bolesną historię.

Wielu mieszkańców od dawna wie, że pod jeziorem znajdują się masowe mogiły więźniów Gułagu. Woda regularnie wynosi na brzeg ludzkie kości. Niektórzy z miejscowych myślą o plaży jako o nieoznakowanym cmentarzu.

Historia Jemwy pokazuje, jak trudno jest Rosji uporać się z jednym z najmroczniejszych rozdziałów w jej dziejach: masowymi represjami z czasów stalinizmu.

Miasto ukształtował Gułag

Kolaż złożony z dwóch grafik. Jedna, kolorowa, przedstawia spokojne wody jeziora otoczonego lasem i kamienistą plażą. Druga, czarno-biała, przedstawia kilkudziesięciu mężczyzn w mundurach ciągnących grubą linę lub kabel.
Podpis zdjęcia, Według historyków w latach 1930–1956 przez Gułag - radziecki system obozów pracy przymusowej, kolonii karnych i więzień - przeszło około 20 milionów ludzi

„Gułag" to popularna nazwa radzieckiego systemu obozów pracy przymusowej. (Samo słowo to akronim rosyjskiej nazwy jednostki, która zarządzała tym systemem - Głównego Zarządu Poprawczych Obozów Pracy).

Według historyków Gułag był kluczowym narzędziem stalinowskiego terroru. Miliony ludzi były więzione, deportowane lub zmuszane do pracy w obozach, często bez sprawiedliwych procesów lub na podstawie sfabrykowanych zarzutów.

Jak twierdzą naukowcy i instytucje dokumentujące radzieckie represje, w latach 1930-1956 przez system obozów - a także powiązane z nim więzienia i kolonie karne - przeszło około 18-20 milionów osób.

Ponad 1,5 miliona zmarło w aresztach, a miliony kolejnych zostały przymusowo przesiedlone lub zesłane.

Nazwa Jemwa oznacza w rdzennym języku Komi „czystą wodę”. Miasto powstało wokół założonego w 1928 roku obozu.

Jak większość regionu ukształtowała je gospodarka Gułagu, oparta na przymusowej pracy przy budowie kolei, wyrębie lasów i eksploatacji zasobów naturalnych.

Przez dużą część roku więźniowie pracowali na przenikliwym mrozie. (W okolicach Jemwy temperatury spadają czasem poniżej 50 stopni Celsjusza). Spali w prymitywnych schronieniach i często chodzili głodni. Wielu nie przeżyło.

Z obozu pracy do jeziora

Kolaż złożony z dwóch grafik. Pierwsza, kolorowa, przedstawia nowoczesny budynek dworca kolejowego. Druga, czarno-biała, przedstawia mężczyzn pracujących przy budowie linii kolejowej z drewna i szyn.
Podpis zdjęcia, Wielu więźniów Gułagu zginęło przy budowie kolei w pobliżu Jemwy

W latach 80. XX wieku lokalne władze przekształciły część dawnego cmentarzyska w sztuczne jezioro. Według doniesień budowlańcy kopiący dół pod zbiornik odkryli ludzkie szczątki i fragmenty trumien.

Mimo to projekt był kontynuowany: dół wypełniła woda z podziemnych źródeł, a obok zbudowano miejską plażę.

Przez dziesięciolecia w jeziorze kąpali się mieszkańcy. Problem powrócił w 2021 roku, gdy na kości natrafili pracujący w okolicy strażacy.

Państwowi śledczy przyznali później, że teren pod jeziorem służył w latach 30. i 40. XX wieku jako nieoficjalne miejsce pochówku więźniów Gułagu. Według miejscowych badaczy szczątki można było znaleźć bez większego wysiłku.

„Poszliśmy do kamieniołomu. Tak naprawdę nie musieliśmy niczego szukać - na kości trafiliśmy od razu," powiedział BBC Grigorij Spiczak, pisarz i lokalny historyk.

Inny badacz, Igor Sażyn, powiedział: „Znaleźliśmy kości żeber i miednicy. Nie dało się ich pomylić ze szczątkami zwierząt."

„To, że pozostawiono je w ten sposób, jest po prostu nieludzkie. Jemwa żyje dalej, zamykając oczy na te straszne przypomnienia o przeszłości".

Tysiące zaniedbanych mogił

Kolaż przedstawia dwa prawosławne krzyże. Jeden z nich wisi na stojącym na polach pomniku, nad tablicą pamiątkową. Drugi leży na ziemi obok podobnej tablicy: pomnik, na którym się znajdowały, zdewastowano.
Podpis zdjęcia, Badacze bezskutecznie prosili władze o oznaczenie mogił w Jemwie przynajmniej krzyżem. W innych miejscach pamiątkowe krzyże rozebrano

Rosyjskie prawo zobowiązuje władze do zarejestrowania i oznaczenia nowo odkrytych miejsc pochówku - w tym grobów ofiar masowych represji - oraz godnego pochowania szczątek.

Prośby o formalną rejestrację mogił w Jemwie, pochówek szczątków lub wzniesienie pomnika okazały się jednak bezskuteczne. Urzędnicy stwierdzili potem, że nie są w stanie jednoznacznie ustalić, czy kości należą do ofiar Gułagu.

W całej Rosji tysiące miejsc powiązanych z terrorem politycznym pozostają słabo oznakowane, zaniedbane lub całkowicie zapomniane.

Lokalni badacze poświęcili dekady na dokumentowanie miejsc egzekucji, cmentarzy więziennych i byłych obozów. Pracami kierowały często grupy społeczeństwa obywatelskiego, w tym nagrodzone Pokojową Nagrodą Nobla stowarzyszenie Memoriał. Założono je tuż przed upadkiem ZSRR, by dokumentować stalinowskie zbrodnie i podtrzymywać pamięć o ofiarach.

Ilustracja przedstawia zdjęcie przedarte na pół. Na dolnej połowie kolorowa podobizna kobiety w szarej marynarce, z uszminkowanymi ustami. Na górnej połowie czarno-biały wizerunek mężczyzny w płaszczu i krawacie.
Podpis zdjęcia, Więźniami Gułagu - obok pospolitych przestępców - byli artyści, byli żołnierze i inni oskarżeni o „działanie przeciw rewolucji"

Bazy danych stowarzyszenia Memoriał zawierają informacje o milionach ofiar i setkach miejsc represji na terenie byłego ZSRR.

Organizacja zyskała międzynarodowe uznanie za łączenie badań historycznych z obroną praw człowieka. W 2022 roku otrzymała pokojowego Nobla.

Jednak jej działalność była w Rosji stopniowo ograniczana, aż zakazano jej całkowicie. W 2026 roku rosyjskie władze uznały Memoriał za „organizację ekstremistyczną” - mimo międzynarodowej krytyki ze strony obrońców praw człowieka.

Ograniczony dostęp do archiwów

Kolorowa grafika w środkowej części kolażu przedstawia kobietę prowadzącą konia ciągnącego trumnę. Czarno-białe grafiki po obu stronach przedstawiają kobiety w chustkach, zgromadzone, by oddać cześć zmarłemu.
Podpis zdjęcia, Nie jest jasne, ile osób zginęło w obozie w Jemwie

Dostęp do archiwów dotyczących radzieckich represji stał się w ciągu ostatnich 10 lat coraz bardziej ograniczony.

Badacze zgłaszają rosnące biurokratyczne bariery w dostępie do dokumentów. Niektóre archiwa z informacjami o ofiarach i sprawcach zamknięto lub ponownie utajniono.

Według obrońców praw człowieka rodzinom ofiar Gułagu coraz trudniej jest dowiedzieć się, jaki los spotkał ich krewnych.

Coraz bardziej ograniczona jest też debata publiczna na temat stalinowskich represji.

Sondaże wskazują na nasilającą się w Rosji nostalgię za niektórymi aspektami czasów radzieckich. Według niezależnych od Kremla historyków wielu Rosjan nie pojmuje prawdziwej skali stalinowskiego terroru.

W wielu lokalnych społecznościach milczenie trwa od pokoleń. Ma złożone korzenie: niektórzy potomkowie ofiar Gułagu wciąż wstydzą się narzuconej im przez radzieckie władze etykiety „wrogów ludu".

Również potomkowie zarządców obozów, strażników i lokalnych urzędników nie kwapią się do ponownego rozpatrywania dziejów, które mogłoby postawić w złym świetle ich przodków i znajomych.

Pozostały „czyste wody"

Od ubiegłego roku Rosyjskie Archiwum Państwowe klasyfikuje akta ofiar represji politycznych jako „wyłącznie do użytku urzędowego”.

W tym roku władze uznały za „ekstremistyczną" placówkę Revolt Centre w Republice Komi, która gromadziła, analizowała i rozpowszechniała informacje o represjach.

W Moskwie władze zastąpiły Muzeum Historii Gułagu - zamknięte dwa lata wcześniej pod pretekstem łamania przepisów przeciwpożarowych - poświęconym ofiarom nazistowskiej inwazji na ZSRR Muzeum Pamięci.

Latem 2022 roku prokuratura zakazała kąpieli w jeziorze w Jemwie. Lokalny sąd nakazał władzom przebadanie terenu i ponowny pochówek szczątków do końca roku.

Jednak Sąd Najwyższy w Komi uchylił ten wyrok. Orzekł, że teren należy zbadać pod kątem ustalenia, czy rzeczywiście jest „miejscem pochówku ofiar masowych represji”.

Niemal natychmiast wstrzymano wszczęte w ubiegłym roku postępowanie administracyjne, które miało zmusić lokalne władze do analizy szczątek z kamieniołomu.

BBC wysłało prośbę o komentarz do rosyjskiej Prokuratury Generalnej, lokalnej administracji i przedstawicieli sądów. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Nad plaży stoi dziś znak zakazujący kąpieli. Jednak wielu mieszkańców nadal gromadzi się nad wodą. Na brzegu bawią się dzieci.

Od czasu do czasu z ziemi wyłaniają się kości: przypomnienie, że to miejsce wytchnienia zbudowano na miejscu kaźni.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Joanna Kozłowska