Szef Eurowizji: 'Uważnie monitorujemy głosowanie'

Martin Green w okularach i szaro-białej koszuli w kratę, siedzący i mówiący do małego mikrofonu na tle niebieskiego tła z logo Eurowizji.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Dyrektor Konkursu Piosenki Eurowizji, Martin Green, wydał już formalne ostrzeżenie dla Izraela w związku z wpisami opublikowanymi przez reprezentanta tego kraju
    • Autor, Mark Savage
    • Stanowisko, Korespondent ds. rozrywki
    • Relacja z, Konkurs Piosenki Eurowizji, Wiedeń
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Dyrektor Konkursu Piosenki Eurowizji powiedział, że organizatorzy „bardzo, bardzo uważnie" przyglądają się wzorcom głosowania po pojawieniu się obaw o możliwy wpływ Izraela na wyniki ubiegłorocznej edycji.

Niektórzy nadawcy twierdzili, że posty w mediach społecznościowych na kontach izraelskiego rządu, które zachęcały ludzi do wielokrotnego głosowania, mogły wpłynąć na rezultat.

Dyrektor konkursu Martin Green powiedział BBC, że zgadza się, iż „część działań promocyjnych prowadzonych przez niektórych nadawców była trochę nieproporcjonalna".

Sytuacja ta doprowadziła do zmian w procedurach głosowania w tegorocznym wydarzeniu, a Green dodał, że każdy, kto złamie zasady, znajdzie się „pod dalszą obserwacją".

Szukanie porozumienia

Europejska Unia Nadawców (EBU), która organizuje konkurs, wydała już formalne ostrzeżenie dla izraelskiego nadawcy Kan po tym, jak reprezentant tego kraju opublikował w ubiegły weekend nagrania, w których zachęcał fanów, by „oddali 10 głosów na Izrael".

Eurowizja oświadczyła, że jej zdaniem te wpisy nie były „w duchu konkursu", i poleciła ich usunięcie.

Zapytany, czy izraelski artysta może zostać zdyskwalifikowany w przypadku kolejnych naruszeń, Green odpowiedział: „Jesteśmy jeszcze bardzo daleko od takich działań.

„Jeśli pojawia się problem, zaczynamy rozmowę i staramy się rozwiązać go ugodowo, bez sięgania po sankcje," powiedział w rozmowie z Nomią Iqbal z BBC.

„Mamy nadzieję, że w pewnym sensie pokażemy światu, iż konflikty można rozwiązywać poprzez współpracę."

Izrael był jednym z 10 uczestników, którzy zakwalifikowali się do tegorocznego wielkiego finału podczas pierwszego półfinału Eurowizji, który odbył się we wtorek wieczorem w Wiedniu, w Austrii.

Szczegółowe wyniki głosowania z półfinałów nie zostaną jednak opublikowane aż do zakończenia głównego konkursu.

Noam Bettan występuje na Konkursie Piosenki Eurowizji. Jest ubrany od stóp do głów w skórzany strój, a za nim stoi w rzędzie pięć tancerek w czarno-białych kostiumach.

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Izraelski reprezentant Noam Bettan należy do faworytów tegorocznego konkursu dzięki swojej romantycznej balladzie 'Michelle'

Wątpliwości co do wyników ubiegłorocznego konkursu pojawiły się, gdy Izrael wygrał głosowanie publiczności, mimo że od krajowych jurorów otrzymał jedynie 60 punktów, przyznawanych oddzielnie na podstawie walorów kompozycyjnych utworu.

Izrael uzyskał 83% swoich punktów od widzów, podczas gdy zwycięzca – Austria – otrzymał z tej części głosowania jedynie 41%.

Według doniesień medialnych izraelska agencja reklamowa opłaciła reklamy internetowe i zachęcała użytkowników mediów społecznościowych do wspierania izraelskiego utworu, pokazując im, jak głosować maksymalnie do 20 razy.

EBU poinformowała, że nie znalazła dowodów na nieprawidłowości – jednak w listopadzie zatwierdziła nowe zasady, które obejmują zmniejszenie limitu głosów do 10 oraz zniechęcanie do „nieproporcjonalnych kampanii promocyjnych" prowadzonych przez podmioty trzecie, w tym rządy".

Wprowadzono także obowiązek podawania danych karty płatniczej przez osoby głosujące online, aby upewnić się, że głosy rzeczywiście pochodzą z kraju, z którego zostały oddane.

Głosy jury ponownie uwzględniono na etapie półfinałów konkursu. Wcześniej zostały z nich usunięte po ujawnieniu, że sześć komisji jurorskich wymieniało się punktami podczas Eurowizji w 2022 roku w Turynie.

Mimo to Green podkreślił, że ma zaufanie do integralności obecnego systemu.

„Jesteśmy bardzo konsekwentni," powiedział. „Mamy jeden z najlepszych systemów głosowania publiczności na świecie. Jest sprawiedliwy, wiarygodny i bezpieczny.

„Ludzie mogą próbować robić, co chcą. I tak nie wpłynie to na wynik."

Czy kraje bojkotujące Eurowizję wrócą do konkursu?

Martin Green jest dyrektorem konkursu od 2024 r. Wcześniej był szefem ceremonii podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r. oraz głównym dyrektorem kreatywnym Igrzysk Wspólnoty Narodów w Birmingham w 2022 r.

W czasie jego kadencji konkurs był naznaczony protestami przeciwko udziałowi Izraela – ze strony uczestników, fanów i innych zaangażowanych osób, które sprzeciwiają się działaniom militarnym tego kraju w Gazie i na Bliskim Wschodzie.

W listopadzie ubiegłego roku, po nieudanej próbie zawieszenia udziału Izraela, pięciu nadawców ogłosiło, że zbojkotuje konkurs w 2026 r.

Wśród nich znalazły się Hiszpania, Holandia i Irlandia, których rządy należą do najgłośniejszych krytyków działań Izraela.

W rozmowie tuż przed pierwszym półfinałem w Wiedniu Green powiedział, że ma nadzieję, iż nadawcy wrócą do konkursu.

„Mamy tutaj 35 członków naszej eurowizyjnej rodziny i to wystarczy, żeby zrobić wielkie show," powiedział. „Ale pięciu brakuje i bardzo za nimi tęsknimy.

„Kiedy ten konkurs się skończy, wiem, że wrócimy do rozmów i zobaczymy, co dalej przyniesie przyszłość."

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych