Śledztwo w sprawie klinik in vitro na północnym Cyprze po tym, jak rodziny otrzymały niewłaściwe nasienie

James, sfotografowany jako małe dziecko, jest trzymany przez swoją matkę Laurę, w otoczeniu zieleni.

Źródło zdjęcia, Keith Bridle / BBC

Podpis zdjęcia, Laura i jej partnerka mówią, że do poczęcia ich dziecka użyto nasienia niewłaściwego dawcy
    • Autor, Anna Collinson
    • Stanowisko, File on 4 Investigates
    • Autor, Jo Adnitt
    • Stanowisko, BBC News Investigations
  • Czas czytania: 9 min

„Po narodzinach Jamesa dość szybko zorientowałam się, że coś było nie tak," mówi Laura.

Laura i jej partnerka Beth mają dwoje dzieci — Jamesa i starszą córkę Kate — którzy byli poczęci przez zapłodnienie in vitro w klinice w północnej części Cypru.

Obie kobiety wykorzystały własne komórki jajowe i starannie wybrały jednego anonimowego, zdrowego dawcę nasienia. Poinformowały klinikę, która zamówiła dla nich nasienie, że ważne jest, aby do zapłodnienia było użyte nasienie tego samego dawcy, aby dzieci były biologicznie spokrewnione.

Ale kiedy urodził się James, obie zauważyły, że jego „piękne" brązowe oczy bardzo różniły się od oczu jego biologicznej mamy, Beth, oraz od oczu dawcy nasienia, którego wybrała rodzina. W ich głowach zapaliła się iskierka wątpliwości: „Czy nasza klinika popełniła błąd?"

Po niemal dekadzie niepokoju Beth i Laura zdecydowały, że ich dzieci powinny wykonać testy DNA. Wyniki pokazały, że żadne z dzieci nie było spokrewnione z dawcą nasienia, którego wybrały ich matki. Co więcej, wyniki sugerowały, że dzieci nie są nawet spokrewnione ze sobą nawzajem.

„Uczucie przerażenia wynikało ze świadomości, że coś poszło bardzo źle — i co to może oznaczać dla dzieci?" mówi Beth.

James i Kate siedzą na drewnianej ławce na zewnątrz. Kate obejmuje Jamesa, za nimi znajduje się kamienny mur i zieleń.

Źródło zdjęcia, Udostępnione przez rodzinę

Podpis zdjęcia, James i Kate (na zdjęciu sprzed kilku lat) zostali poczęci dzięki zapłodnieniu in vitro

Dochodzenie po publikacji śledztwa BBC

Po publikacji dochodzenia, w miniony czwartek rząd północnego Cypru poinformował, że wszczął dochodzenie.

Ministerstwo zdrowia na kontrolowanym przez Turcję terytorium oświadczyło, że przypadki opisane przez BBC zostały „potraktowane z pełną powagą" oraz że sprawdza, czy kliniki naruszyły „prawo i przepisy".

Dodano, że opinia publiczna zostanie poinformowana o wynikach dochodzenia.

Testy DNA

BBC rozmawiało z rodzinami siedmiorga dzieci, które twierdzą, że podczas zapłodnienia in vitro użyto niewłaściwego nasienia lub niewłaściwych komórek jajowych.

Większość rodzin wykonała komercyjne testy DNA, które zdają się potwierdzać ich obawy.

Wszystkie przypadki są powiązane z klinikami w północnej części Cypru — terytorium, do którego nie stosują się przepisy Unii Europejskiej i które jest prawnie uznawane tylko przez Turcję.

Według ekspertów północny Cypr stał się jednym z najpopularniejszych kierunków wśród Brytyjczyków chcących leczyć niepłodność za granicą.

Kliniki są słabo regulowane, ale oferują niskie ceny oraz wysokie wskaźniki skuteczności.

Chwalą się szeroką gamą anonimowych dawczyń komórek jajowych i dawców nasienia z całego świata, co czyni je szczególnie atrakcyjnymi dla osób zmagających się z niepłodnością, osób LGBT czy osób samotnych, które nie mogą liczyć na podobny wybór we własnych krajach.

W mediach społecznościowych znajduje się wiele filmów i zdjęć przyszłych rodziców dzielących się pozytywnymi doświadczeniami.

Kliniki w północnym Cyprze oferują też procedury, które są nielegalne w Wielkiej Brytanii, takie jak wybór płci dziecka z powodów niemedycznych.

Ministerstwo zdrowia tego terytorium nadzoruje kliniki leczenia płodności, ale przed publikacją śledztwa nie odniosło się do ustaleń BBC mimo wielokrotnych próśb o komentarz.

'Myśleliśmy, że zamówiliśmy nasienie z Danii'

Zbudowanie zaufania wszystkich rodzin biorących udział w śledztwie zajęło wiele miesięcy.

Ściśle współpracowaliśmy z Beth, Laurą, Kate i Jamesem, aby upewnić się, że są gotowi opowiedzieć swoją historię.

Beth i Laura mówią, że decyzję o założeniu rodziny podjęły w 2011 r. Wybrały Dogus IVF Centre w północnym Cyprze.

Koordynatorka pacjentów, Julie Hodson, powiedziała im, że klinika może sprowadzić mrożone nasienie z największego na świecie banku spermy Cryos International w Danii.

Para była pod wrażeniem szerokiego wyboru anonimowych dawców, którzy przeszli „kompleksowe badania zdrowotne" i testy psychologiczne.

Zainteresowały się profilem dawcy określanego jako „Finn" — Duńczyka, który opisywał siebie jako osobę zdrową, wysportowaną, rzadko pijącą alkohol i niepalącą.

Dwie kobiety siedzą w pomieszczeniu na sofie. Za oknem widać drzewa oraz dachy budynków w miękkim rozmyciu.
Podpis zdjęcia, Beth (z lewej) i Laura (z prawej) miały nadzieję, że szczegółowy profil duńskiego dawcy „Finna" da ich dzieciom poczucie komfortu

W odręcznej notatce, którą widziały, Finn pisał, że jego motywacją do oddania nasienia było „przyniesienie życia i szczęścia innym". Beth i Laura miały nadzieję, że ten szczegółowy profil da ich przyszłym dzieciom poczucie bezpieczeństwa.

„Czułyśmy, że to naprawdę ważne, żeby nasze dzieci miały jakiekolwiek wyobrażenie o tym, kim był ich dawca — bo to przecież połowa ich tożsamości," mówi Beth.

Finn i jego duńscy krewni mieli podobne cechy fizyczne do tej brytyjskiej pary — jasne oczy i brązowe włosy, jak wskazywało drzewo genealogiczne.

„Zapytałyśmy naszą koordynatorkę Julie, co musimy zrobić, aby zamówić nasienie Finna," wspomina Laura. „A ona powiedziała: 'Dr Firdevs zamówi je dla was'. I to wszystko".

Para twierdzi, że ich leczenie IVF w Dogus przeprowadzała dr Firdevs Uguz Tip — opisują ją i jej zespół jako „miłych i życzliwych".

Dziewięć miesięcy później Laura urodziła ich pierwsze dziecko, Kate.

Wymiana mailowa dotycząca wyboru dawców nasienia.
Najważniejsze informacje:
Nadawca: Centrum IVF Dogus (Julie Hodson, Koordynator ds. Pacjentów Międzynarodowych)
Data: czwartek, 28 kwietnia 2011 r.
Odbiorcy: Beth (i partnerka Laura)
Główne punkty: Beth i Laura przeanalizowały dane dawców nasienia Cryos i wybrały dawcę o imieniu „Finn”. Zapytały, czy muszą coś jeszcze zrobić. Klinika odpowiedziała, że ​​nie ma potrzeby podejmowania żadnych dalszych działań poza przestrzeganiem protokołu leczenia. Dr Firdevs zorganizuje przesyłkę nasienia do szpitala przed ich przybyciem na Cypr.
Zacytowane fragmenty:
„Wybraliśmy „FINN”, czy to w porządku?”
„Dr Firdevs zorganizuje przesyłkę nasienia do szpitala”.

Kiedy para zdecydował się na drugie dziecko, wróciła do tego samego zespołu IVF i zapytała, czy mogłyby ponownie użyć nasienia Finna. Hodson potwierdziła mailowo, że Firdevs ponownie zamówi nasienie. Tym razem to Beth urodziła Jamesa.

Leczenie niepłodności na północnym Cyprze, w tym leki, hotele i loty, kosztowało łącznie około 16 000 funtów (78,6 tys. zł)— z czego 2 000 funtów stanowił koszt nasienia Finna.

Beth i Laura mówią, że od najmłodszych lat otwarcie mówiły dzieciom o mężczyźnie, którego uważały za dawcę.

„Oboje opisywali siebie jako 'pół-Duńczyków'," mówi Laura.

Ale ciemne oczy, ciemne włosy i oliwkowa skóra Jamesa sprawiły, że rodzice zaczęli podejrzewać, iż dawca nie był Finnem — i po latach wątpliwości Beth i Laura postanowiły, że oboje dzieci zrobi test DNA.

Wyniki sugerowały, że żadne z nich nie zostało poczęte z nasienia Finna. Wskazywały także, że dzieci pochodziły od różnych dawców i nie są ze sobą biologicznie spokrewnione.

Wyniki doprowadziły rodziców do „absolutnej furii" i pozostawiły wiele niewyjaśnionych pytań. Kim byli dawcy i jakie, jeśli w ogóle, badania zdrowotne przeprowadzono?

„Miałyśmy profil Finna wraz z historią jego rodziny i zdrowiem, a teraz mamy absolutną pustkę," mówi Beth.

Beth i Laura próbowały skontaktować się z Firdevs i Hodson, ale żadna z nich nie odpowiedziała.

Kate patrzy w dół na noworodka Jamesa trzymanego w ubraniu o wzorze.
Podpis zdjęcia, Kate i James's DNA results indicated they came from different sperm donors

BBC przez wiele miesięcy próbowało ustalić, co wydarzyło się w przypadku Beth i Laury.

W trakcie śledztwa odkryliśmy, że inne dwie brytyjskie rodziny, które były leczone przez Firdevs również podejrzewały, że podczas ich leczenia IVF użyto niewłaściwych dawców. Również wykonały komercyjne testy DNA, które zdają się potwierdzać ich podejrzenia.

Beth i Laura zastanawiają się, czy klinika w ogóle zamówiła nasienie Finna.

Kiedy skontaktowaliśmy się z Firdevs, powiedziała, że nie była odpowiedzialna za zamawianie nasienia w Dogus i że informacja o zamówieniu Finna nie została jej przekazana. Poddała także w wątpliwość wiarygodność komercyjnych testów DNA wykonanych przez Beth i Laurę.

Według niej nie można „z całkowitą pewnością" stwierdzić, że użyto niewłaściwego dawcy.

Firdevs powiedziała też BBC, że „nie wykonywała procedur in vitro" w latach 2011 - 2014, kiedy Beth i Laura były pacjentkami, mimo że na stronie Dogus znajdowały się szczegółowe opisy procedur, które wówczas oferowała.

Klinika Dogus, którą Firdevs wskazała jako odpowiedzialną za terapię in vitro Beth i Laury, nie odpowiedziała na naszą prośbę o komentarz.

Firdevs i Hodson opuściły Dogus przed 2015 r. i następnie pracowały razem w innej klinice na północnym Cyprze. Hodson, która nie pracuje już w tym regionie, nie odpowiedziała na pytania BBC o to, czy przekazała dalej zamówienie na nasienie Finna.

Beth, Laura i ich dzieci wykonały nowe testy DNA — tym razem akredytowane, które można wykorzystać w brytyjskich sądach. Testy potwierdziły, że James i Kate nie są biologicznie spokrewnieni i nie zostali poczęci z nasienia tego samego dawcy.

Wiodący ekspert ds. genetyki sądowej, który analizował wszystkie testy rodziny powiedział nam, że jest mało prawdopodobne, aby którekolwiek z dzieci było biologicznie spokrewnione z Finnem.

Grupa 10 osób stoi razem w korytarzu, część w strojach medycznych. Grupa pozuje z uniesionymi rękami i gestami.
Podpis zdjęcia, Firdevs (z lewej) i Julie Hodson (z prawej) kontynuowały współpracę po odejściu z Dogus IVF Centre

Rozmawialiśmy z Cryos International, bankiem spermy w Danii, z którego — jak myślały Beth i Laura oraz jeszcze jedna rodzina biorąca udział w śledztwie — zamówiono nasienie.

„Mamy wiele procedur bezpieczeństwa, ale nigdy nie dadzą one 100%. To czynnik ludzki," mówi Ole Schou, dyrektorka generalna firmy. Dodaje jednak, że błąd na taką skalę nigdy nie został odnotowany w 45-letniej historii Cryos.

Szerokie grono europejskich specjalistów ds. płodności powiedziało BBC, że możliwość przypadkowego użycia niewłaściwego dawcy podczas jednej procedury in vitro jest rzadka.

Jednak skala błędu obejmująca wiele rodzin i ten sam zespół medyczny może wskazywać na „zaniedbanie" lub nawet „oszustwo", jak podsumowali eksperci.

„To absolutnie okropna sytuacja dla pacjentów," powiedział dr Ippokratis Sarris z British Fertility Society po zapoznaniu się z ustaleniami. „Nigdy nie słyszałem o takim przypadku w Wielkiej Brytanii. Największą obawą każdej procedury in vitro jest pomylenie komórki jajowej, nasienia lub zarodka".

Północny Cypr posiada własne przepisy dotyczące leczenia płodności, ale — w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii — nie ma niezależnych organów regulacyjnych, który monitorowałby kliniki, egzekwował standardy lub odbierał licencje.

Prawniczka i aktywistka Mine Atli mówi: „Kliniki, które przestrzegają prawa, robią to dlatego, że właściciele mają dobrą wolę. Państwo ich do tego nie zmusza".

Organy regulacyjne są kosztowne, co może sprawiać, że leczenie w krajach takich jak Wielka Brytania jest droższe. Sarris z British Fertility Society mówi, że to jeden z powodów, dla których północny Cypr stał się tak popularnym kierunkiem leczenia niepłodności.

Pojawiły się też obawy dotyczące zdrowia psychicznego osób, które dowiadują się, że dawca ich dziecka nie jest tym, za kogo go uważano. Taka informacja może mieć na nich „znaczący wpływ," mówi Nina Barnsley z brytyjskiej organizacji Donor Conception Network.

'Nie chcę okłamywać swojego dziecka'

BBC rozmawiało z dwiema innymi brytyjskimi rodzinami, które były leczone przez Firdevs w późniejszym okresie niż Beth i Laura, i które również wierzą, że otrzymały niewłaściwych dawców. Nie chciały ujawniać tożsamości, ale rodziny te były pacjentami Miracle IVF Centre, które Firdevs założyła w 2019 r.

Obie rodziny potrzebowały dawczyń komórek jajowych, by począć swoje dzieci — i podejrzewały, że otrzymane komórki nie pochodziły od wybranych dawczyń. Testy DNA wykonane później zdają się potwierdzać ich obawy.

„Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że zależy mi, aby dziecko wyglądało jak ja — nie o to chodzi," mówi jedna z kobiet, którą nazywamy Kathryn. „Nie chcę okłamywać dziecka o jego pochodzeniu".

Kiedy powiedzieliśmy Firdevs, że te dwie rodziny czują się wprowadzone w błąd, odpowiedziała, że wybór dawczyń komórek jajowych był „dokonywany wyłącznie" przez Miracle IVF Centre.

Powiedziała też, że jej klinika nie przekazuje pacjentom profili dawczyń opisujących „konkretną osobę" i że nigdy nie daje gwarancji co do pochodzenia etnicznego dawcy.

Według Firdevs informacje te znajdowały się w formularzach zgody podpisanych przez wszystkich pacjentów przed leczeniem oraz że zostały „komunikowane otwarcie".

Formularz informacji o komórkach jajowych zawiera następujące dane:
Wiek: 22
Narodowość: niemiecka
Wzrost: 1,70 m
Waga: 53 kg
Kolor włosów: blond
Kolor oczu: niebieski
Karma: jasna
Zawód: studentka
Dodatkowe informacje: Używa prawej ręki. Nie nosi okularów ani soczewek kontaktowych. Nie ma żadnych znanych alergii. Nie pali. Nie ma żadnych deformacji fizycznych.
Hobby: pisanie wierszy, research, treningi personalne, czytanie, sport, fotomodeling

Jednak dwie rodziny, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że myślały, iż wybrały konkretną dawczynię, i że nigdy nie wyjaśniono im, że ostateczny wybór należy do kliniki.

BBC widziało profile dawczyń przekazane Kathryn i innej rodzinie przez Miracle IVF Centre — wszystkie wydają się przedstawiać indywidualne kobiety.

Kathryn mówi, że choć kocha swoje dziecko bezwarunkowo, nie zdecydowałaby się na leczenie in vitro, gdyby była w pełni świadoma, że klinika może nie użyć dawczyni, którą wybrała.

Firdevs powiedziała nam, że wszystkie zabiegi, które przeprowadziła w Miracle IVF, były zgodne z obowiązującymi przepisami — i że nie może odpowiedzieć na wszystkie pytania ze względu na poufność pacjentów.

'Wciąż jesteśmy rodziną'

Laura, James, Beth i Kate stoją obok siebie tyłem do kamery, patrząc na spokojne morze z linii brzegowej.
Podpis zdjęcia, „Wciąż jesteśmy rodziną, nawet jeśli nie łączy nas więź krwi" — mówi Kate

Minęły dwa lata od kiedy Beth i Laura rozmawiały z dziećmi o tym, że Finn może nie być ich dawcą. James wciąż oswaja się z tym, czego dowiedziała się jego rodzina.

„Nie możesz powiedzieć, że ktoś jest kimś, a potem, że jednak nie jest. To jest złe," mówi. „Tożsamość jest najważniejsza. To, kim jesteś jako osoba".

Dzieci wiedzą już, że nie są biologicznie spokrewnione, ale nie zmieniło to ich wzajemnej więzi.

„Wychowaliśmy się razem i nasze mamy nas wychowały," mówi Kate. „Wciąż jesteśmy rodziną, nawet jeśli nie łączy nas więź krwi".

„Mamy dwoje wspaniałych dzieci," mówią Beth i Laura. „Ostatecznie wszystko będzie w porządku".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis